RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘ze strychu’

Rzecz o mych starych aparatach…

11 lis

 

    Nie jestem kolekcjonerem. Jestem wyszperywaczo – zbieraczem, albo po prostu lamusiarą:)
Kolekcjonowanie kojarzy mi się z bogactwem, a ja bogata jak na razie nie jestem. Swoje „cudeńka” wynajduję na pchlich targach, w babcinych szopach, ewentualnie allegro. Po minimalnych kosztach, ale z maksymalną radością. A że zawsze miałam miękkie serce i wszystko co biedne, opuszczone, smutne i zaniedbane wzbudzało we mnie wszelkie pokłady współczucia, tak i w tym przypadku, im biedniej wyglądający eksponat, tym większa we mnie chęć by mu pomóc i otoczyć opieką.
   Stare aparaty darzę szczególnymi względami. Piękne przedmioty, precyzyjna konstrukcja i świat zatrzymany jednym pstryknięciem migawki. Wspaniali czarodzieje pozwalający dotknąć tego co już minione, poczuć to co nieuchwytne. Stare fotografie zawsze wzbudzały we mnie duże emocje – wzruszały, rozśmieszały skłaniały do zastanowienia i niejednokrotnie do „pogrzebania” w historii. Stare zdjęcia rodzinne zawsze będą dla mnie niezwykle cenną pamiątką. Dlatego bardzo szanuję ich „sprawców” i jeśli tylko mam okazję, staram się zapewnić im godziwą emeryturę. Przeczytaj resztę notki »

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii ze strychu

 

Złote czasy radia…

29 paź

Miłościwie panujący Menuet Diora.

      Codziennie jakaś perełka. To byłby plan doskonały. Niestety chyba niemożliwy do zrealizowania. Na początek sukcesem będzie, jeśli to czego rozpoczęcie stało się faktem jawiącym się jako perlyzlamusa.blog.pl, pociągnę ciut dalej. Nie jestem systematyczna, mam mało czasu i często opada ze mnie nawet największy zapał. Teraz też nie wiem co pisać, nie mam jasnego tematu, więc gram na zwłokę, w nadziei, że w trakcie trafi mnie TA myśl.

   Rok temu spełniło się moje wielkie marzenie. Zamieszkałam we własnym mieszkaniu. Co prawda, mieszkanie przez długie lata będzie jeszcze bardziej BANKU niż moje, ale sama możliwość mówienia że „jestem u siebie” (co potwierdzają dane właściciela widniejące na wszelkich pismach urzędowych) jest bezcenne. Tym którzy przez lata tułali się „za pracą” po różnych miastach i gnieździli w wynajmowanych „lokalach” nie muszę tłumaczyć o co chodzi. No dobrze. Jest mieszkanie, malutkie, ale JEST. Więc teraz trzeba je urządzić. Małym kosztem i lamusowo. Już na samym wstępie okazało się że jedno może skutecznie wykluczać drugie. Stare zabytkowe meble szybko musiałam wybić sobie z głowy. Więc jak zrobić, żeby było lamusowo? Wtedy przypomniałam sobie o starych radiach, cudem uratowanych z deszczu i wywózki nie wiadomo gdzie…Tak…Tak… Radia (dwa) były w moim rodzinnym domu od zawsze. Najbardziej pamiętam je z czasów gdy stały w piwnicy pod schodami, żeby nikomu nie przeszkadzać. Wydawały mi się ogromne i nie z tego świata, no i dość obciachowe w porównaniu do sprzętów RTV królujących w latach 80-tych. Radia z piwnicy wywędrowały do przydomowej szopy i stały tam aż do tego tragicznego momentu. Dodam, że w tym czasie gdzieś głęboko we mnie powoli rozwijał się już zarodek lamusiarstwa. Było zimno, wietrznie, a deszcze niespokojne potargały pewnie niejeden sad. Ze spuszczoną głową, powoli wracałam do domu po ciężkim tygodniu (albo i dwóch) studiowania, gdy nagle przed bramą oczom mym ukazały się dwa stare radia i jeden telewizor, stojące w deszczu i chłodzie i czekające, aż ktoś je stąd zabierze. Chyba się wtedy wściekłam. Nakrzyczałam na mamę, że przecież ja sobie to kiedyś zabiorę, że takie to piękne jest i jak tak w ogóle można, po czym zatargałam je z powrotem do rzeczonej szopy. I stało się. Jestem u siebie, radia stoją w szopie, w mieszkaniu jakby mało stylowo, więc chyba najwyższa pora obietnice i groźby obrócić w czyn. Tak oto radio marki DIORA MENUET ( to większe i bardziej obciachowe) stoi na nielamusiarskiej komodzie i zadaje szyku. KRÓL. Radio własnoręcznie odnowiłam, dokupiłam brakującą gałkę, niestety po tym co przeszło, jego wnętrza nie dało się uratować.

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii ze strychu