RSS
 

Rzecz o mych starych aparatach…

11 lis

 

    Nie jestem kolekcjonerem. Jestem wyszperywaczo – zbieraczem, albo po prostu lamusiarą:)
Kolekcjonowanie kojarzy mi się z bogactwem, a ja bogata jak na razie nie jestem. Swoje „cudeńka” wynajduję na pchlich targach, w babcinych szopach, ewentualnie allegro. Po minimalnych kosztach, ale z maksymalną radością. A że zawsze miałam miękkie serce i wszystko co biedne, opuszczone, smutne i zaniedbane wzbudzało we mnie wszelkie pokłady współczucia, tak i w tym przypadku, im biedniej wyglądający eksponat, tym większa we mnie chęć by mu pomóc i otoczyć opieką.
   Stare aparaty darzę szczególnymi względami. Piękne przedmioty, precyzyjna konstrukcja i świat zatrzymany jednym pstryknięciem migawki. Wspaniali czarodzieje pozwalający dotknąć tego co już minione, poczuć to co nieuchwytne. Stare fotografie zawsze wzbudzały we mnie duże emocje – wzruszały, rozśmieszały skłaniały do zastanowienia i niejednokrotnie do „pogrzebania” w historii. Stare zdjęcia rodzinne zawsze będą dla mnie niezwykle cenną pamiątką. Dlatego bardzo szanuję ich „sprawców” i jeśli tylko mam okazję, staram się zapewnić im godziwą emeryturę.

Zorki 4

    Pierwszy aparat należał do mojego taty. Kultowy dla czasów i ustroju Zorki 4. Sprawny do dzisiaj. Uwiecznił niejedną rodzinną imprezę przy okrągłym stole. To dzięki niemu potomni dowiedzą się, że kiedyś piło się głównie „Żytnią”, najlepszych kumpli poznawało się w wojsku, a posiadanie syrenki było luksusem niedostępnym dla rzesz.

Polaroid 363

Kodak Colorburst 300

    Następny – już mój – Polaroid 363 przywieziony przez wujka z Niemiec. Maksymalny szpan. Większy niż posiadanie walkmana.

Niestety koszt filmu był porażający, więc ilość zdjęć mocno ogra- niczona. Szpanuje dalej – na półce.

       

             Kolejny polaroid Kodak Coloburst 300 ( brzmi jak adidasy z Reeboka, ale wiadomo o co chodzi ) złowiony na allegro. Urzekł mnie wyglądem, szczególnie elementem z brązowej skóry – niespotykana rzecz w aparatach. Bardzo mi pasuje. Ścianie jak widać też, bo wisi na niej dość długo i mimo marnego gwoździa, nigdy z niej nie spadł.

Balda Jubilette

Beltica II

   

     Balda-Jubilette produkowany w latach 30-tych. Małe cudeńko. Niczego mu nie brakuje i gdyby miał taką możliwość pewnie nadal robiłby zdjęcia. Produkowana przez tą samą firmę, ale już młodsza Beltica II, o której nie udało mi się znaleźć zbyt wielu informacji, ale obstawiam ją na lata 50-te.

Agfa Synchro Box i Agfamatic 100

Agfa Standard

      Z Agfy nagro- madziła mi się już mała rodzinka. Agfa Synchro Box – czyli mała  magiczna skrzyneczka produkowana w latach 1949-1958. Lekki i niebywale prosty w obsłudze. Obok niego plastikowy ale bardzo zwinny Agfamatic 100 sensor z lat 70-tych. I wreszcie senior rodu Agfa Standard 1926-31. Mam doniego bardzo duży sentyment. To piękne urządzenie trafiło do mnie w opłakanym stanie. Zaśniedziałe i z rozerwanym mieszkiem. Zrobiłam co mogłam, oczyściłam, skleiłam mieszek i teraz patrzę na niego z podziwem. Prawdziwy weteran. Do rodziny należy jeszcze, jej prawdziwa ostoja, czyli przedwojenny sygnowany statyw.

                Czasem się zastanawiam, do kogo należały moje aparaty kilkadziesiąt lat temu, ile niezapomnianych chwil i emocji uwieczniły. Co byśmy bez nich wiedzieli o minionym czasie? Chyba zasługują na godną starość, nawet jeśli są już „bezużyteczne”.

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii ze strychu

 

Tags: , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Piotr K.

    12 listopada 2013 o 20:41

    witam, super artykuł i super aparaty, fajnie się czytało :)
    zapraszam do obejrzenia mojej kolekcji aparatów na moim blogu.

     
    • lamusinska

      12 listopada 2013 o 23:01

      Dziękuję bardzo:) Na bloga na pewno będę zaglądać często:)

       
  2. ~uglywriter

    23 listopada 2013 o 16:59

    Polaroid 363 tez posiadam:) Ostatnio oglądałem stary, rodzinny album ze zdjęciami robionymi jeszcze przez moich dziadków ale klimat maja te czarno-białe foty.Coś cudownego :)

     
  3. ~Art

    21 sierpnia 2014 o 03:12

    Pięknie napisane. Też ostrze zęby na Beltice, tylko wcześniejszy model. I walczę ze swoim wewnętrznym przygarniaczem ;)