RSS
 

Notki z tagiem ‘jazz’

Gangsterzy dobrzy na wszystko…

01 lis

  Czasem naprawdę myślę, że urodziłam się w nieodpowiednim czasie. Oczywiście nieodpowiednim dla mnie, bo za innych wypowiadać się nie będę. Miejsce też pozostawia wiele do życzenia, ale to przynajmniej zawsze można zmienić. I nic nie pomoże, że znów modne są kapelusze, po ulicach jeździ nowa wersja garbusa, można wypić drinka w „knajpie z klimatem”, a Scorsese kręci kolejny film, w dodatku o Sinatrze (aż się boję kto go zagra). Uwielbiam filmy w    klimacie gangsterskiej Ameryki, groźnych panów w kapeluszach, panie w szmince i etoli, a wszystko okraszone jazzem sączącym się gdzieś z kąta sali. Mogę je oglądać w kółko i nie godzę się, że Coppola nie nakręci już kolejnej części „Ojca Chrzestnego”, Frank nie zmartwychwstanie, a do kapelusza trza założyć trendy trampki ;) Jedynie na ulicy jeszcze czasem PRAWDZIWY GARBUS pocieszająco mrugnie światłami…

Wiem, że ZŁY to ZŁY, nie ważne czy w kapeluszu czy w dresie. Nie chodzi o ocenę moralną, tylko o całą tą otoczkę, która sprawia, ze nie mogę się napatrzeć. Kolory, dźwięki, wnętrza i to co poza nimi. I oczywiście moda. Niech mi ktoś powie ze władza, siła i nieugiętość nie dodają charyzmy, a biała koszula, mucha i kapelusz nie oblekają tego w elegancję i nie wysubtelniają tego, co z natury subtelne nie jest? Vito Corleone staje się autorytetem,  a Michael (Al Pacino) przystojnieje w oczach. Aż chciałoby się mieć ich w rodzinie:)

Co zrobić gdy świat okazuje się za bardzo aktualny? Iść poszperać. Ale wcześniej wypić dobrą kawę i nastroić się ulubioną muzyką. A po wszystkim obejrzeć dobry film lub poczytać książkę. Sobotnie sprzątanie zdecydowanie odłożyć na później. Taki mam plan na jutrzejsze popołudnie. Korzystając z okazji, przetrzebić strych i wszystkie babcine szopy. Zabrałam ze sobą nową biografię Sinatry i dawno nie oglądane „Chinatown” Polańskiego. I już się uśmiecham:)

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii z kina