RSS
 

Notki z tagiem ‘kuchnia’

Gorące piwo i odgrzewane filmy.

15 gru

Nie jestem wielbicielką kuchni. Zdecydowanie bardziej wolę kanapę. Choć podziwiam kulinarne umiejętności innych, sama nie przepadam za gotowaniem, a brudne naczynia w zlewie potrafią sprawić, że omijam ją szerokim łukiem, udając że takie pomieszczenie w ogóle u mnie nie istnieje. Zdarza mi się oczywiście sporządzić czasem obiad lub nawet porwać się na wykwintną sałatkę, ale nie zmienia to faktu, że w kuchni to ja jednak najbardziej lubię gasić światło.

Tymczasem zawsze, kiedy dodaję nowy wpis, z jego dołu niezmiennie atakuje mnie sugestia ”dodaj do agregatu kulinarnego”. Agregat kulinarny jest mi równie bliski co rachunek różniczkowy, pozycjonowanie strony i wymiana koła w samochodzie. Smutkiem mnie napawa całkowity brak innych agregatów i raz za razem, z grymasem rezygnacji na twarzy zaprzeczam, aby to co napisałam miało cokolwiek wspólnego z kulinariami. Aż do teraz, kiedy to postanowiłam połączyć przyjemne z kulinarnym. 

Nie od dziś wiadomo, że nie ma nic lepszego na zimowe, filmowe wieczory, niż dobrze zrobione grzane piwo. Dobrze zrobione grzane piwo wykonuje się z niepasteryzowanego „Kujawiaka” , którego niepodzielne walory drogą przypadku odkryła moja koleżanka Agnieszka.  Agnieszka, w przeciwieństwie do mnie, pozostawiając za sobą wiek dziewczęcy, zaczęła interesować się kuchnią, ale w sposób, który nawet mnie wydaje się fascynujący, bo wymyśla pyszności z tego, co akurat ma pod ręką, a przeważnie ma tego niewiele. Talent można w sobie odkryć w różnym wieku i całkiem niespodziewanie, czego ona jest żywym dowodem. Wracając do „Kujawiaka”, dodajemy do niego oczywiście to co akurat mamy. Ja przeważnie mam cynamon, gałkę muszkatołową, miód gryczany (miodu nie żałujemy) i plaster pomarańczy. Rzadziej zdarza mi się mieć goździki, ale też warto dodać. I uwaga, bardzo ważne! Bieganie do sklepu po składniki psuje całą przyjemność! Jeśli nie macie naprawdę nic, to do gorącego piwa dodajcie dużą łyżkę cukru. Też będzie dobrze;) Spożywamy w glinianym, babcinym kubku. Do grzańca, tym, którzy nie są już stanu wolnego polecam „Słomianego wdowca”, a wolnym, szczególnie paniom „Jak poślubić milionera”. I pamiętajcie, że po alkoholu, z pojazdów mechanicznych, kierować możemy jedynie windą:)

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii o mnie